INAUGURACJA OTWOCK

25 marca (niedziela)
ul. Sportowa 1. teren OKS Start
Wyznacz trasę

DO STARTU POZOSTAŁO

OTWOCK
INFORMACJE
OPIS TRASY
PROGRAM ZAWODÓW
MAPA TRASY

45 tysięczne miasto o unikatowej historii, położone pośród lasów Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Oddalone od centrum Warszawy o 25 km. Dobry dojazd umożliwiony jest dzięki pięciu drogom łączącym Otwock ze stolicą, w tym jedną szynową. Do Otwocka najlepiej dostać się z Warszawy stołeczną komunikacją, przy czym Szybka Kolej Miejska (SKM) będzie najwygodniejszą z możliwych form transportu docierającą do samego serca miasta.

Zapraszamy Państwa do osobliwego miejsca na Mazowszu – do Otwocka. Jego unikatowe wartości są wynikiem koncentracji walorów klimatycznych, położenia i dóbr natury. Wykorzystali je wyjątkowi ludzie, którym udało się stworzyć na początku XX w. uzdrowisko, miasto - ogród. W Otwocku leczyła się cała Polska, a latem wypoczywała Warszawa.

Współczesny Otwock to nie tylko korzystny mikroklimat i bliskość przyrody. Nadal podziwiać tu można drewniane zabytki, pamiętające czasy uzdrowiskowej świetności osady. W czasach, w których powstawała jej letniskowa legenda, kształtował się również unikatowy styl architektoniczny, którego poza miejscowościami położonymi na tzw. linii otwockiej, próżno w Polsce szukać. Andriollówki, świdermajery, czy architektura nadświdrzańska - pod tymi, znanymi z kart przewodników nazwami kryją się drewniane rezydencje, sanatoria i domy letniskowe, których bryła łączy w sobie urodę wielu stylów. Misterność użytych do ich ozdoby delikatnych detali sprawiają, że każdy z budynków zbudowanych w tym stylu jest na zjawiskowy i jedyny.

Na uczestników wypadów "za miasto" czeka wiele zadziwiających i nastrojowych miejsc, których urok można docenić na trzech proponowanych przez nas trasach turystycznych: Czasy świetności Otwocka, Otwock uzdrowiskowy i sanatoryjny, Śladami PRL-u. Szczegóły tras na www.TurystycznyOtwock.pl

Otwock w Internecie: www.otwock.pl

Sezon jak zwykle zaczynamy mocnym akordem. Otwocka trasa w ocenie wielu uczestników uchodzi za jedną z najcięższych na Mazowszu. W tym roku spora część zawodników miała już jednak okazję na „przetarcie” w cyklu zimowym, co zapewne przełoży się na wyniki pierwszego, tak wymagającego etapu.

Start i meta są zlokalizowane na stadionie klubu OKS Start, a trasa maratonu wiedzie szlakami i duktami leśnymi Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Od ponad stu lat ten teren to tzw. „zielone płuca stolicy”, gdzie znajdziemy korzystny mikroklimat, a balsamiczny aromat sosen sprzyja wielogodzinnym pieszym i rowerowym wędrówkom.

Uczestnicy będą rywalizować na bardzo zróżnicowanej trasie. Wymagające podjazdy na piaskowe wydmy porośnięte sosnowymi borami, techniczne ścieżki oraz zjazdy, do tego podmokłe torfowiska, stanowią nie lada wyzwanie nawet dla bardzo wymagających fanów mtb.

Dystans Mini (27km) tak, jak co roku zamknie swoją rundę w okolicy Celestynowa, natomiast Max (około 60km) pojedzie dalej na południe od DK nr 50, gdzie teren jest nieco bardziej pofałdowany. Mamy nadzieję, że na krótszej pętli będą tylko drobne korekty w stosunku do trasy ubiegłorocznej (ze względu na prace leśne). Duża pętla powinna zostać niemal taka sama, jak rok temu. Kilka zmian wprowadzonych przed rokiem pozytywnie wpłynęły na jej atrakcyjność i z tego, co słyszałem od zawodników, przypadły im do gustu. Płaskie odcinki zostały zastąpione kilkoma konkretnymi podjazdami w obrębie wioski Ponurzyca. Dla amatorów jazdy „na kole” pozostało kilka szerokich szutrowych odcinków.

Startujemy. Pierwsze 14 km oba dystanse pokonają wspólnie, aż do rozjazdu w miejscowości Lasek. Na początku prawie 5km "szerokości". Początkowo asfaltem, a następnie piaskowym, ale twardym leśnym duktem. Po zjeździe z asfaltu w lewo rozpocznie się prawdziwe ściganie i wstępna selekcja, gdyż na piątym kilometrze wjeżdżamy na pierwsze górki, z którymi będziemy się zmagać z krótkimi przerwami, aż do rozjazdu Mini/Max. Między 5 a 14 kilometrem zaliczymy kolejno: Łysą Górę, techniczną „Ceglankę”, wymagający singiel w okolicy Pogorzeli, kolejny obok słynnych bunkrów przy Czerwonej Drodze, interwałowe podjazdy pod Dąbrowiecką Górę, potem nielicha wspinaczka zielonym szlakiem, a na koniec bardzo szybki zjazd w miejscowości Lasek - to pierwsza ćwiartka (a na Mini prawie połowa).

Od tego momentu Mini kieruje się do mety niebieskim szlakiem (wspólnym dla obu dystansów) – ogólnie dość szybkim, ale chwilami wymagającym dobrej techniki ze względu na pnące się po pagórkach wąskie ścieżki między drzewami oraz przejazdy przez błotne fragmenty z koleinami. W międzyczasie (18km) będzie rozlokowany bufet, który na powrocie zaliczy również Max (51km). Po dziesięciu kilometrach od rozjazdu (24 km) wracamy na Czerwoną Drogę (bardzo szeroki dukt leśny), skąd już tylko 3km do mety. Ostatni kilometr wiedzie najpierw uroczymi singlami wśród drzew w okolice stadionu, potem przelot przez trawiasty plac w stronę kortów i na samej końcówce ponad 300-metrowy sprinterski finisz na bieżni.

Po rozjeździe Max skręca w lewo i pokonuje niemal 6-kilometrowy łącznik między rundami zielonym szlakiem pejzażowym. Pięknym, lecz także z technicznymi elementami, jak choćby przejazd przez strumień (tam i z powrotem). Druga ćwiartka to początkowo 3 km dróżki między bagnami zakończonej podjazdem pod Górę Grabina, następnie niemal 4km mocno interwałowej jazdy krętym żółtym szlakiem, a na koniec szybki zjazd zakończony ostrą nawrotką w lewo. Tak, jak rok temu omijamy Czarci Dół, a zamiast tego podjeżdżamy na Galasy, a następnie wspinamy się dość krętym singlem na Górę Ślepota. Po pokonaniu tego forsownego fragmentu pora na regenerację – bufet w Ponurzycy (29km). Jeszcze tylko podjazd obok szkoły i niebawem Max osiąga półmetek (ok. 30km). Szlak po wyjeździe na szeroki szuter na chwilę łagodnieje (niecały kilometr), aby ponownie zaliczyć trudniejsze fragmenty. Na kolejnych czterech kilometrach jazda staje się mocno interwałowa za sprawą pofałdowanego terenu oraz dość częstej zmiany kierunku. Na 34km wymagająca, prawie kilometrowa ścieżka po garbie nad Lisim Bagnem, a potem aż do 40km sekwencja dróżek po igliwiu, naszpikowanych korzeniami. Tuż przed zamknięciem rundy Max jeszcze jeden techniczny singiel, który miejscami wspina się na ponad 150m npm. Między nimi jeszcze jedna „szutrówka” i mamy za sobą prawie ¾ trasy. Ponownie pejzażowy łącznik (ale w przeciwnym kierunku) i powrót do mety niebieskim szlakiem w ślad za dystansem Mini.

5km przed metą przepięknym, leśnym duktem w stronę Torfów, potem skręt w lewo i przez 2 km Czerwoną Drogą docieramy niemalże do opłotków Karczewa. Po przecięciu Kanału Płd. ostro w prawo i trasa kieruje nas bezpośrednio w stronę stadionu. Do mety pozostaje już tylko kilometr: pierwsze 500m to dość kręta ścieżka między drzewami, na drugim szeroki przejazd w obręb stadionu i na finiszu niemal pełny obwód wokół bieżni.

Nawierzchnia. Wyścig prawie w 100% prowadzi duktami i ścieżkami leśnymi - z cywilizacją stykamy się sporadycznie, ale i tam asfalty jedynie przecinamy.

Ogólnie trasa Mini (27km) całkiem przyjemna, co wcale nie znaczy, że łatwa. Max (ok.60km) wymagający siły i wytrzymałości ze względu na sporą ilość interwałowych podjazdów na rundzie. Od czasu do czasu utrudnieniem mogą być odcinki piaszczyste lub podmokłe. Walczący o wynik zapewne nie unikną błotnego makijażu, ale prawie wszystkie niespodzianki da się ominąć bocznymi ścieżkami.

Dobór opon. Prawie zero asfaltu, klasyczna miękka trasa, na zmianę: dukty po igliwiu, bagienne dróżki, trawiaste ścieżki, nieco piasku - wszystko to sprawia, że zdecydowanie szerokie opony z raczej niskim ciśnieniem będą dużym atutem w walce o dobry rezultat. Podniosą też zapewne komfort w trakcie jazdy po korzeniach. Trudno przewidzieć, jaki będzie stan nawierzchni w czasie wyścigu - w chwili obecnej (środa, 21 marca) w lesie mamy cienką warstwę śniegu i zmrożone, czyli twarde podłoże. Jeśli ten stan się utrzyma to na Mini dla dobrych technicznie zawodników wystarczą semi-slicki w szer. 2.1, a na Max polecałbym raczej coś szerszego (nawet 2.25) z bardziej uniwersalnym bieżnikiem. Prognozy mówią jednak o znacznym ociepleniu w weekend, więc zapewne śnieg zniknie i zrobi się miękko i być może miejscami ślisko. Wtedy potrzebna będzie korekta bieżnika na bardziej agresywny. Połamania kół!

Marek Gronowski, koordynator tras Poland Bike

PATRONI MEDIALNI