XI ETAP MARKI

2 września (niedziela)
Marki, ul. Grunwaldzka
Wyznacz trasę

DO STARTU POZOSTAŁO

MARKI
INFORMACJE
OPIS TRASY
PROGRAM ZAWODÓW
MAPA TRASY

Podstołeczne Marki, leżące przy trasie biegnącej z Warszawy w kierunku Białegostoku stanowiły kilkadziesiąt lat temu jeden z najnowocześniejszych w branży włókienniczej, ośrodek przemysłowy. Początki dzisiejszego miasta sięgają schyłku XVI w., wtedy to, najprawdopodobniej około 1580 r. miała miejsce lokacja wsi na gruntach należących do starosty warszawskiego.

Pod koniec XIX w. Marki liczyły około 10 tysięcy mieszkańców i były jednym z najpotężniejszych ośrodków przemysłowych w Królestwie. Pierwsza wojna światowa spowodowała zahamowanie rozwoju gospodarczego i dewastację parku maszynowego. Zakład odbudowano, ale odcięcie od chłonnego rynku wschodniego wymusiło ograniczenia w produkcji. Niestety druga wojna światowa dokonała całkowitego zniszczenia zakładu. Ocalał tylko komin oraz budynki kotłowni turbinowej, co stanowi dziś cenny obiekt architektury przemysłowej. Lata po zakończeniu wojny to nowy etap rozwoju Marek, które stopniowo z małej, podmiejskiej osady fabrycznej zaczęły przekształcać się w ośrodek przemysłowy, skupiając na swym terenie szereg zakładów.

Do dzisiaj działa w Markach kilkadziesiąt warsztatów rzemieślniczych reprezentujących różne branże: obuwniczą, metalową, budowlaną, stolarską i odzieżową.

Marki w Internecie www.marki.pl

Lokalizacja kolarskiego miasteczka (tak, jak w roku ubiegłym) w dzielnicy Marek o nazwie Pustelnik przy ulicy Grunwaldzkiej. I podobnie jak rok temu kolarskie miasteczko zostało rozlokowane w najbliższym sąsiedztwie dawnej Góry Śmieciowej. Start i meta oraz sektory startowe znajdą się na polanie tuż obok samej góry. Odpowiadając na liczne pytania, mogę potwierdzić, że wspinaczka na „Zwałkę” będzie znowu tuż przed finiszem, a nie na starcie wyścigu. Ta roszada sprawdziła się doskonale w roku ubiegłym: na starcie obyło się bez zatorów, a sama końcówka była bardzo widowiskowa, więc również na tegorocznej edycji pozostawiamy tę „wisienkę” na sam koniec.

Ruszamy na północny zachód w kierunku Jeziora Zegrzyńskiego. Cała runda Fan i Mini oraz początek i końcowe kilometry dystansu Max mieszczą się w obrębie Lasów Drewnickich między Nieporętem a Markami. Decydująca walka na mocno interwałowej pętli Max rozegra się na Uroczysku Białobrzegi w trójkącie Rynia-Fort Beniaminów-Białobrzegi. To miejsce znane również z etapu w Radzyminie.

Startujemy. Po okrążeniu góry chwila po asfalcie i niemal na dobre znikamy w leśnych ostępach. Na czwartym kilometrze przecięcie drogi wojewódzkiej 632, a zaraz potem (5km) dłuższy odcinek po nasypie dawnej kolejki wąskotorowej wzdłuż rzeczki Czarna. Po przecięciu szutrówki na 8km, kontynuacja jazdy zielonym szlakiem obok Kopalń przez Złodziejską Górę. Na 10km rozjazd grupy: Max udaje się na swoją rundę, a Mini podąża dalej przepięknymi pejzażowymi szlakami przecinając od czasu do czasu niewielkie, ale dość techniczne pagórki. Napotkamy je bezpośrednio za rozjazdem (11-12km), a następnie między 14 a 15 km oraz nieco dłuższa sekcja (20-23km) na obrzeżach Rezerwatu Puszczy Słupeckiej w okolicy Rancza Bena. W międzyczasie dwa techniczne single: pierwszy przed dojazdem do Gajówki Struga, a drugi po powtórnym przejechaniu nasypu kolejki i przekroczeniu rzeczki Czarnej. Po jego pokonaniu na szutrze (22km) na kolarzy będzie czekał bufet. Kilometr dalej powrotne przecięcie drogi wojewódzkiej nr 632 i wjeżdżamy na bardzo trudny, techniczny odcinek po zielonym szlaku.

Na końcówce, między 25 a 28km trasa również wiedzie technicznymi singlami (nieco podobne do tych w Legionowie, choć nie aż tak wymagające). Ostatnie 3km to szerokie, sympatyczne dukty leśne zwieńczone szybką żwirówką na dojeździe do „Zwałki”. Na deser stromy podjazd – nie jest bardzo długi, ale po pokonaniu kilkudziesięciu kilometrów, dla wielu może okazać się prawdziwą Golgotą. Na górze czeka panorama stolicy, a na dole finisz. Na tej specyficznej końcówce poznamy prawdziwych „twardzieli”.

Identycznie wygląda końcówka dystansu Max, lecz wcześniej trzeba zaliczyć dużą, prawie 20km pętlę wokół Uroczyska Białobrzegi, gdzie teren faluje prawie bez ustanku i jest kilka konkretnych górek do pokonania. To bardzo (jak na Mazowsze) pofałdowany obszar w trójkącie Białobrzegi, Rynia, Beniaminów, co rusz naszpikowany interwałowymi podjazdami, m.in. wśród historycznych fortów i bunkrów. Runda Max jest bardzo „charakterna”, a niektórzy mieli okazję poznać ją na dystansie Max w Radzyminie. Kolejność pokonywania kolejnych przeszkód jest trochę inna, ale ogólny klimat bardzo zbliżony. Wymaga zarówno siły i wytrzymałości, jak i sporych umiejętności technicznych. Na rundę wjeżdżamy przez liczący 3km łącznik w okolicy Wólki Radzymińskiej i pokonujemy go w obie strony. A na rundzie kolejno: forty Beniaminów, Dąb Jan Kazimierz (ponoć pamiętający czasy tego króla), leśne jeziorka koło Ryni, następnie pagórki wokół Parowu Karskiego oraz mocno interwałowa jazda po wzniesieniach Uroczyska Białobrzegi i wreszcie bunkry w Białobrzegach. Ostatni długi podjazd w Dąbkowiźnie tuż przed wjazdem na łącznik. Po tym wszystkim powrót na rundę Mini, a następnie do mety identycznie jak krótszy dystans.

Proporcje różnych nawierzchni pozostały praktycznie bez zmian: 90% stanowią ścieżki i dukty leśne, resztę pozostałe, czyli: żwir, trawa, piasek i asfalt (ok.3km). Ogólny charakter trasy jest wytrzymałościowy (na pętli Max bardziej interwałowy - czasem dość mocno), ale na mareckim szlaku znajdziemy też sporo chwil wytchnienia, podjazdy nie są bardzo długie, podłoże dość twarde i sporo frajdy dla zawodników lubujących się w technicznych singlach (zwłaszcza na dystansie Max). A zatem życzę dobrej zabawy i tradycyjnie już połamania szprych!

Marek Gronowski, koordynator tras Poland Bike

PATRONI MEDIALNI