XIII ETAP KONSTANCIN-JEZIORNA

23 września (niedziela)
Konstancin Jeziorna, Park Zdrojowy
Wyznacz trasę

DO STARTU POZOSTAŁO

KONSTANCIN-JEZIORNA
INFORMACJE
OPIS TRASY
PROGRAM ZAWODÓW
MAPA TRASY
Podwarszawski Konstancin-Jeziorna to wyjątkowe miejsce. Warto tu przyjechać nie tylko dla słynnej tężni solankowej. Na wszystkich odwiedzających czekają rezerwaty przyrody, szlaki rowerowe, zabytkowe wille i pałace oraz położone wśród lasów sosnowych wysoko wyspecjalizowane zakłady lecznicze i rehabilitacyjne. Zapraszamy do tonącego w zieleni, pełnego kwiatów jedynego uzdrowiska na Mazowszu. Konstancin-Jeziorna leży w powiecie piaseczyńskim, niespełna 20 km od centrum Warszawy i około 16 km od Portu Lotniczego im. Fryderyka Chopina. Mimo bliskości stolicy jego okolice zachowały swój naturalny, uzdrowiskowy charakter. Otoczenie miasta tworzą rezerwaty przyrody: Olszyna Łyczyńska, Łęgi Oborskie, Skarpa Oborska, Wyspy Zawadowskie i Świderskie oraz Chojnowski Park Krajobrazowy. Tak unikatowe położenie sprzyja rozwojowi rekreacji i turystyki weekendowej. Wszystkie drogi w Konstancinie-Jeziornie prowadzą do Parku Zdrojowego. Konstanciński park tonie w zieleni kwiatów i drzew, a rozświetla go ponad 200 energooszczędnych, stylizowanych latarni. Uroku miejscu dodają również ławki ufundowane m.in. przez mieszkańców gminy. Nowe oblicze zyskały też tereny sąsiadujące z rzekami - Jeziorką i Małą oraz pasaż przy ul. Sienkiewicza. W sercu Parku Zdrojowego stoi tężnia, która rozpyla w powietrzu solankę wydobywaną z głębokości ponad półtora kilometra. Warto podkreślić, że jest to jedyny na Mazowszu i jeden z najstarszych tego typu obiektów w Polsce - funkcjonuje nieprzerwanie od 1978 r. Działanie lecznicze solanki korzystnie wpływa na układ nerwowy, układ gruczołów dokrewnych oraz ogólną odporność organizmu. Po takiej naturalnej inhalacji można udać się do jednej z wielu restauracji, gdzie podawane są przepyszne lokalne potrawy i desery. Konstancin-Jeziorna w internecie: www.konstancinjeziorna.pl

Po interwałowej trasie na ząbkowskich szlakach pora na nieco bardziej „lajtową” trasę na Mazowszu. Chwila oddechu będzie jak najbardziej wskazana przed mocnym wyzwaniem, jakim jest finał sezonu w warszawskim Wawrze. Stosunkowo łatwy etap ze startem w Parku Zdrojowym w Konstancinie-Jeziornie, ale mimo to uzyskuje dość wysokie oceny wśród zawodników. Pewnie duża w tym zasługa przepięknej lokalizacji, ale sama trasa też jest dosyć zróżnicowana i być może przez to atrakcyjna. Prosta technicznie, dość szybka, ale niebagatelne dystanse sprawiają, że wymaga dobrej wytrzymałości.

Kolarskie miasteczko będzie usytuowane na terenie Parku Zdrojowego w samym sercu uzdrowiska Konstancin-Jeziorna. Podobnie, jak to było przed rokiem w najbliższym sąsiedztwie dworku „Hugonówka”, tuż obok tężni. Tam też znajdą się start i meta wszystkich dystansów wyścigu. Na trasie tylko drobne korekty (spowodowane m.in. erozją brzegów Wisły), bez zmian, jeśli chodzi o kierunek startu i pierwsze kilometry przejazdu.

Tak samo jak w ubiegłym sezonie, ruszamy w kierunku zachodnim i udajemy się wzdłuż rzeczki Jeziorka w stronę tzw. „Cegielni”. Tutaj po prawie 3km od startu kończy się utwardzona nawierzchnia, a po kolejnym kilometrze docieramy do Chojnowskiego Parku Krajobrazowego. Od tego momentu trasa wiedzie zielonym szlakiem wokół Czarnowa, tuż przy granicy Rezerwatu Chojnów – to pierwsza okazja, aby na dobre podzielić peleton. W okolicy wsi Borowina wjeżdżamy do Lasów Słomczyńskich i Szlakiem Rezerwatów Przyrody docieramy do Słomczyna. Tam na 14km przecinamy drogę wojewódzką nr 724, po czym krótki i dość kręty zjazd asfaltem do Choinki (okoliczny zagajnik), a zaraz za nią pierwszy bufet (16km). Po około kilometrze gładkiej jazdy asfalt płynnie przechodzi w szybki, szutrowy zjazd, a 2km dalej następuje rozjazd dystansów Mini/Max.

Od tego miejsca Mini meandrując lokalnymi dróżkami między rozległymi sadami po nadrzecznych łęgach i polderach dojeżdża do Wisły. Następnie ścieżkami i dróżkami wzdłuż wałów (najpierw wiślanych, a później lokalnej rzeczki Jeziorki) wraca w kierunku Konstancina. Od wysokości Bielawy jedziemy starym nasypem kolejowym, następnie znowu wałem wzdłuż Jeziorki, a po drodze przeskakujemy kolejno ul. Mirkowską, a następnie Warszawską. Stąd do mety już tylko około kilometra – najpierw ścieżką wzdłuż wału, a po przejeździe przez mostek finiszowa prosta do mety.

Dystans Max zaraz po rozjeździe również zmierza w stronę wiślanego wału, ale kieruje się na południe. Pierwsza połowa pętli Max jest dość prosta technicznie, jeśli nie liczyć sekcji nadwiślańskich ścieżek. Na pozór dość łatwe, ale kumulacja nagłych zakrętów, krótkich zjazdów i podjazdów, do tego napięta koncentracja powodują, że daje nieźle w kość nawet mocnym zawodnikom. Od ok. 25km (po dotarciu do miejscowości Brześce) trudności zaczyna powoli przybywać. W miejscowości Moczydłów długi (niemal górski) podjazd, a następnie zaczynają się tzw. „puszczańskie klimaty”. Na początek kręty singiel między bagiennymi trawami, a później na przemian jedziemy duktami leśnymi oraz ścieżkami wijącymi się wśród zarośli. W międzyczasie okrążamy Górę Łubna, gdzie teren jest nieco pofałdowany.

Na drugiej połówce dystansu Max teren będzie cięższy, a wysiłek znacznie większy. Będzie bardziej interwałowo ze względu na częste zmiany kierunku jazdy oraz nawierzchni – trochę techniki po ścieżkach wśród leśnych ostępów, dukty po igliwiu oraz szybkie szutry. Znajdą się też miejsca z niewielkimi podjazdami. Na około 40 kilometrze swojej trasy (w okolicy Rezerwatu Obory) runda Max ponownie spotka się ze szlakiem Mini. Na 44km zawodnicy zaliczą drugi bufet, a następnie pojadą do mety tą samą drogą, co krótszy dystans.

Trasa długa, typowo wytrzymałościowa, zwłaszcza na Mini niewiele technicznych odcinków. W większości po twardej nawierzchni i co jest ewenementem w tym sezonie, praktycznie bez piasku. Dosyć komfortowa, jako że korzenie spotykamy sporadycznie.

Można zatem pozwolić sobie na nieco węższe opony niż dotychczas, a bieżnik uzależniony od pogody. Jeśli będzie sucho wystarczą semi-slicki, w przypadku opadów lepszą przyczepność na wilgotnych „glinkach” zapewnią opony uniwersalne. Ciśnienie raczej w wyższych rejestrach. Połamania kół!

Marek Gronowski, koordynator tras Poland Bike

PATRONI MEDIALNI