III ETAP - LEGIONOWO

26 kwietnia (niedziela)
Plac Kościuszki
Wyznacz trasę

DO STARTU POZOSTAŁO

LEGIONOWO
INFORMACJE
OPIS TRASY
PROGRAM ZAWODÓW
MAPA TRASY

LEGIONOWO – miasto zajmujące 1360 ha położonych w północnej części województwa mazowieckiego, znajdujące się 21 km od centrum Warszawy. Legionowo leży na szlakach komunikacyjnych łączących Warszawę z Gdańskiem (linia kolejowa) i Pojezierzem Mazurskim (droga krajowa nr 61). Tylko 7 km dzieli miasto od Zalewu Zegrzyńskiego - tradycyjnego miejsca wypoczynku mieszkańców Warszawy i okolic. W strukturze ekonomicznej miasta dominuje przemysł odzieżowy, spożywczy, handel i usługi. Legionowo szczyci się także bogatymi tradycjami rzemieślniczymi.

Legionowo w Internecie: www.legionowo.pl

Start i meta oraz kolarskie miasteczko tak, jak co roku, zostały zlokalizowane na przepięknie odnowionym skwerze na pl. Kościuszki. Stąd dosłownie krok do Legionowskiego Lasu, który kończy się dopiero w administracyjnych granicach Warszawy. Tutaj mieści się cała runda Fan i Mini oraz początek i końcowe kilometry długiego dystansu. Pozostała, niezwykle atrakcyjna część pętli Max, to wymagająca jazda po singlach i duktach Lasów Nieporęckich. Jedziemy prawie tak samo, jak przed rokiem, ale nie identycznie.

Na dystansie Mini korekty jedynie kosmetyczne, ale ścigających się na rundzie Max czeka dość istotna zmiana. Dotyczy ona północnej części dłuższego dystansu. Ze względu na wiatrołomy tym razem pomijamy fragment sąsiadujący z Jez. Zegrzyńskim, a zamiast niego pokluczymy wokół Strzelnicy Garnizonowej i Kolonii Wieliszew.

Zaliczycie niemal wszystkie, najciekawsze elementy trasy znane z poprzednich edycji (oraz z „zimówki”), choć te przejeżdżane w przeciwnym kierunku z pewnością będą wyglądać zupełnie inaczej. A że „diabeł tkwi w szczegółach”, dodadzą jeszcze nieco „smaczku”. Mimo, że parametry trasy (dystans 63km, suma podjazdów prawie 400m) pozostały praktycznie niezmienione, to bardzo interwałowy charakter dodanych odcinków może niektórych mocno zaskoczyć. Będzie spora niespodzianka! Będzie po czym odpoczywać!

Tak, jak na dwóch poprzednich edycjach, wjazd na niemal kultowy single-track między Józefowem a Choszczówką, również tym razem pozostanie rozdzielony. Rosnąca frekwencja sprawiła, że sprawniejsi technicznie zawodnicy byli blokowani na wąskiej ścieżce przez tych nieco wolniejszych. Aby tego uniknąć, jako pierwsi na „singla” wjadą zawodnicy z Mini (19km), a Max dopiero po przebyciu swojego okrążenia, czyli na około 48km. Do tego czasu droga powinna być już wolna.

A zatem w drogę. Od startu około kilometra asfaltowymi uliczkami osiedla Bukowiec, a później wjazd do lasu i niemal do 10 km w miarę szerokie dukty leśne. Pierwsza okazja na rozerwanie stawki nadarzy się już na 5 km, gdzie mamy spory podjazd krętym singlem przez pokaźną wydmę. Przeskok na niebieski szlak, który doprowadzi do opłotków Choszczówki - tam między 7 a 8 km kolejne urozmaicenie, czyli podjazd pod wiadukt nad torami ul. Jeżowskiego (d. Mehoffera). Po zjeździe chwila wytchnienia na płaskim odcinku do ok. 11 km. Tuż przed rozpoczęciem 12km, szybki ok. 300m techniczny singiel. Następnie trochę urozmaicenia na nieco pofalowanym dukcie wzdłuż linii kolejowej aż do nawrotu przez pokaźne wzniesienie na 15km. Zaraz po przeskoku przez „betonkę” rozjazd dystansów (16km).

Max jedzie na swoją rundę, a Mini od rozjazdu zaczyna najbardziej „ambitną” sekcję swojej pętli. Po kilkuset metrach wjazd na „crossowy” nasyp, króciutki przelot przez „betonkę” i zaraz po tym 3 pokaźne podjazdy wzdłuż linii energetycznych. Tak szybko mija 3km od rozjazdu, a dalej trasa wspina się na słynny już (i dla wielu dobrze znany), momentami bardzo techniczny, mocno interwałowy singiel po pagórkach, niedający zbyt wielu okazji do wyprzedzania. Kończy się dopiero na 24km, skąd trasa prowadzi przez prawie 3km bardziej płasko i jest czas na złapanie drugiego oddechu. Tam właśnie (26km) będzie zlokalizowany bufet dla dystansu Mini. Pod koniec 28 km przejście podziemne na stacji Choszczówka (do pokonania „na przełajowo”), niespełna kilometr później sympatyczna ścieżka XC, a po niej finiszowe 3 kilometry. Szybkie i prawie płaskie, ale dla okrasy niewielka „hopka” 2km przed metą i krótki „singielek” 1km do „kreski”.

Identycznie wygląda końcówka dystansu Max, lecz wcześniej zawodnicy muszą pokonać od rozjazdu 3-kilometrowy, wymagający łącznik (tam i z powrotem) oraz zaliczyć wielką, liczącą ponad 23km pętlę przez Lasy Nieporęckie, gdzie teren faluje prawie bez ustanku.

Runda Max uległa z pozoru drobnym korektom w stosunku do zeszłego roku, ale dzięki temu zyskała jeszcze ciut na atrakcyjności. Dystans prawie bez zmian, jest do pokonania kilka konkretnych górek oraz technicznych zjazdów. Trasa zyskała jeszcze „ostrzejszy pazur”.

Zaraz po rozjeździe szybki przeskok przez ul. Strużańską (632) obok schroniska dla zwierząt, a chwilę później (17 km - Józefów) techniczny i u szczytu dość stromy podjazd uwieńczony korzeniami. Na jego szczycie skręcamy w lewo i wąską, techniczną ścieżką zjeżdżamy w dół. Krótki przeskok asfaltem przez Grudzie i na 18 km pierwszy bufet. Potem plaski odcinek na „konsumpcję”, a po kolejnym kilometrze wpadamy ponownie na singla i docieramy do Kątów Węgierskich (22km). Trochę wytchnienia na krótkim odcinku z szutrówki przez łąkę (żółtym szlakiem), a następnie dociskamy ostrym interwałem między 23 a 32 km. Tu na kilku kilometrach zawodnicy mają do przetrenowania kilkanaście konkretnych podjazdów.

Jesteśmy w okolicy Nieporętu - od tego miejsca jeszcze ponad 9km do ponownego spotkania z dystansem Mini. Ale zanim to nastąpi, do pokonania będzie kilka (tym razem wytrzymałościowych) podjazdów wzdłuż czerwonego i czarnego szlaku wokół nieczynnej już kopalni piasku - to teren znany zawodnikom z etapu i „drużynówki” w Nieporęcie. Po zjeździe na 40km mijamy piekarnię, zapach będzie nęcił, ale do bufetu jeszcze ok. 3km. Na 43km ponownie uzupełniamy siły, stąd już niespełna 2km do powrotu na pętlę Mini. Po drodze powrotny przejazd przez Grudzie i Ścieżka Grzbietem i od 45km w ślad za krótszym dystansem podążamy do mety. Max wreszcie wjeżdża na legendarny singiel (48km), po jego pokonaniu na około 8km przed metą trzeci bufet, po nim z nowym zapasem sił finiszowe kilometry w jabłonowskim lesie

Proporcje różnych nawierzchni pozostały praktycznie bez zmian: 90% stanowią ścieżki i dukty leśne, resztę pozostałe, czyli: żwir, trawa, piasek i asfalt. Ogólny charakter trasy interwałowy, czasem dość mocno, ale na legionowskim szlaku znajdziemy też sporo chwil wytchnienia, podjazdy nie są bardzo długie, podłoże dość twarde i sporo frajdy dla zawodników lubujących się w technicznych singlach. Zapraszam do Legionowa, połamania kół!

Marek Gronowski, koordynator tras Poland Bike

PATRONI MEDIALNI