VII ETAP - GÓRA KALWARIA

21 czerwca (niedziela)
Plac Piłsudskiego, Góra Kalwaria
Wyznacz trasę

DO STARTU POZOSTAŁO

GÓRA KALWARIA
INFORMACJE
OPIS TRASY
PROGRAM ZAWODÓW
MAPA TRASY

Góra Kalwaria położona jest w centralnej części województwa mazowieckiego, w dolinie Wisły, w południowej części Kotliny Warszawskiej. Znajduje się w powiecie piaseczyńskim. Największym atutem jest jej położenie. Od granic Warszawy dzieli ją ok. 20 km. Dogodna lokalizacja na przecięciu szlaków komunikacyjnych północ-południe i wschód-zachód czyni z Góry Kalwarii miejsce interesujące zarówno dla inwestorów, jak i dla turystów. Góra Kalwaria znana jest ze swego historycznego dziedzictwa. Wśród najciekawszych atrakcji możemy wymienić unikalny w skali europejskiej układ architektoniczny miasta, które zostało zbudowane na planie krzyża bądź Zamek Książąt Mazowieckich w Czersku. Góra Kalwaria posiada także walory przyrodnicze. Na terenie gminy znajduje się m.in. Chojnowski Park Krajobrazowy, Rezerwat Łachy Brzeskie oraz liczne pomniki przyrody i malownicze otoczenie rzek (Wisła i Mała Zielona). Góra Kalwaria zajmowała w ostatnich latach wysokie pozycje w rankingach gmin przyjaznych inwestorom i środowisku. Wielokrotnie nagradzano gminę za wysokie tempo rozwoju.

Góra Kalwaria w Internecie: www.gorakalwaria.pl

Trasa FAN. Start honorowy brukiem na dół, gdzie następuje start ostry. Ścieżki i dróżki nad Wisłą między sadami, skarpa wiślana; trasa szybka, średnio wymagająca technicznie, trudna wytrzymałościowo ze względu na finiszowy, trudny podjazd brukiem ul. św.Antoniego.

Trasa MINI/MAX. Niewielkie zmiany przebiegu trasy na rundzie Mini, natomiast całkiem spora odmiana czeka na zawodników jadących dłuższy dystans. Ze względu na wciąż trwające prace przy budowie obwodnicy i dodatkowo bardzo specyficzne warunki pogodowe (długotrwałe deszcze), tym razem obydwa dystanse pojadą razem na rundzie obejmującej interwałową jazdę po leśnych pagórkach wokół Krzaków Czaplinkowskich oraz Ługówki.

Zawodnicy i zawodniczki na dystansie Mini dużą część pętli pokonywali na zeszłorocznej edycji, dla Maxa będzie to zupełna nowość. Dodatkowy fragment sięgający aż pod miejscowość Dobiesz, mogą pamiętać „weterani” ścigający się w Górze Kalwarii przed kilkoma laty. Tam uczestnicy zaliczą przejazd krętym duktem leśnym wzdłuż czerwonego szlaku. W Ługówce rozjazd: Mini podąży tradycyjną trasą do mety, a Max odbije w prawo, aby pokonać rundę ponownie.

Dzięki temu rozwiązaniu dodamy kilka fragmentów, które uatrakcyjnią przebieg trasy, a jednocześnie dadzą możliwość rozdzielenia peletonu przed podjazdem przy torach. Tak samo jak rok temu, przed finiszem czeka na Was kilka wymagających zjazdów i podjazdów, które będą mocnym akordem przed ostrą końcówką. Tutaj kolejność wjazdu na metę nie jest dziełem przypadku – liczą się prawdziwe, kolarskie umiejętności i walory mtb.

Startujemy tak, jak zwykle na placu przed siedzibą Straży Pożarnej przy ul. ks. Sajny. Pierwsze kilometry będą identyczne, jak w zeszłorocznej edycji. Do trzeciego kilometra jedziemy asfaltem, który płynnie przechodzi w polną drogę. Dalsze 2km pojedziemy czerwonym szlakiem wzdłuż torów kolejowych, a od 6km na peleton czeka ponad 12 kilometrów lekko pofalowanymi duktami przez lasy wokół Krzaków Czaplinkowskich. Najpierw dwa razy wrócimy na chwilę na asfalt ul. Głównej, a następnie ul. Brzozową (droga gruntowa) wjedziemy do lasu. Na 10km przecinamy w Kalwaryjce ul. Słoneczną i od tego momentu na kolejne 9km znikamy w miejscowym interiorze. Po drodze będzie do pokonania dość zróżnicowana, chwilami technicznie wymagająca trasa: na przemian duktami, ścieżkami, czasem leśnym szutrem i przez chwilę asfaltem. Między 15 a 17km ciekawa sekcja technicznym singlem po okolicznych pagórkach z kilkoma wymagającymi podjazdami - prawie 2km jazdy po garbie, gdzie teren wznosi się maksymalnie do 122m npm. Po przekroczeniu kolejnego asfaltu (ul. Brzozowa w Sobikowie) czeka na kolarzy jeszcze jeden leśny fragment (ścieżką po niewielkich wzniesieniach). Ponownie wracamy do gruntowej drogi, która lekko wznosi się wzdłuż torowiska, a po nawrotce na wiadukcie kolejowym jedziemy północną stroną torów w kierunku Ługówki z tendencją opadającą. To już 23km, więc pora na bufet regeneracyjny (na drugiej rundzie Max – 45km). Kolejne 2km mocno pofalowaną drogą polną docieramy do lasu, gdzie za niewielkim garbem na kolarzy czeka odcinek krętym duktem po czerwonym szlaku (aż do rozjazdu dystansów).

Peleton pokona ponad 22km mocno interwałową pętlę (Mini 1x, Max 2x), gdzie nie zabraknie prawdziwych terenowych atrakcji. Będą ciężkie podjazdy, techniczne (czasem piaskowe) zjazdy, szybkie single po igliwiu, balans między błotnymi koleinami, trochę trawy, nieco szutru, czasem trawa. Raz czy dwa zdarzy się asfalt lub jego namiastka.

Po 27km wspólnego ścigania dystanse się rozdzielą: Max odbija w prawo, żeby zaliczyć drugą rundę, a Mini jedzie prosto w stronę mety, w okolice znane z lat ubiegłych. Kolejne kilometry w sąsiedztwie linii kolejowej, gdzie mamy permanentny kontakt z cywilizacją, ale trasa obfituje w liczne przeszkody terenowe. Początkowo, na jakiś czas trasa nieco łagodnieje, dając możliwość złapania oddechu przed stosunkowo ciężką końcówką.

Na 31km (53km/Max) zaczynają się pierwsze prawdziwe „schody”: najpierw stromy zjazd po trawie do torów, a za chwilę krótki, ale jeszcze ostrzejszy podjazd przy torach pod drogą krajową nr 79. Na 32km (54/Max), przy asyście Policji przecinamy drogę wojewódzką nr724 w Moczydłowie, a później sekwencja długich i stosunkowo trudnych zjazdów i podjazdów na wiślanej skarpie. W międzyczasie przejazd przez lokalny „park XC”.

Po nawrotce nad Wisłą (na 34/56km) fragment w stylu enduro, a następnie niezbyt stromy, ale dość długi i wymagający koncentracji ze względu na nawierzchnię, niemal kilometrowy podjazd ul. Wiślaną. Po tym wszystkim (ok. 35/57km) nawrót w dół skarpy, w kierunku mety i przed zawodnikami już tylko, dobrze znana, finiszowa wspinaczka brukiem ul. Świętego Antoniego (ok. 300m). Zawodnicy i zawodniczki Maxa, po powtórnym zaliczeniu pętli, pojadą w ślad za krótszym dystansem aż do opłotków Góry Kalwarii i podobnie jak Mini, tuż przed metą (350m) mają do pokonania ciężki, brukowy podjazd ul. św. Antoniego. Na szczycie prawy wiraż i krótka prosta do mety.

Tym razem również nie pojedziemy do Czerska, gdyż budowa obwodnicy w dalszym ciągu odcina dojazd do zamku. Nowe przejazdy po krajową „50” są w budowie, co dobrze wróży na kolejną edycję. Jeśli tylko się udrożnią, już dziś mogę obiecać zupełnie nowe atrakcje w sezonie 2020!

Wyścig przebiega głównie szlakami turystycznymi (pieszymi lub rowerowymi), chwilami wykorzystuje też ciągi dróg publicznych w tym asfalty. Trasa stosunkowo łatwa technicznie, ale wymagająca siły i wytrzymałości. W większości twarda, ale jeśli przelotnie popada pojawią się miejsca bardzo śliskie ze względu na tłuste, gliniaste podłoże. Tym razem wysoka temperatura nie powinna dać się kolarzom we znaki, ale dystanse są znacząco dłuższe i trzeba wziąć to pod uwagę planując przejazd oraz zapasy płynów.

Dobór opon. Generalnie polecam semi-slicki, ale w przypadku ewentualnego deszczu dla mniej zaawansowanych lepsze będą uniwersalne. Ciśnienie średnie nawet do wysokiego przy bardzo szerokich rozmiarach (typu 2,25) czy niewielkiej masie zawodnika.

Wskazówka dla Tych, co pierwszy raz wystartują w Górze Kalwarii. Trasa zarówno na dystansie Mini, jak i Max jest dość twarda i szybka, co wcale nie znaczy, że łatwa, gdyż jest co jakiś czas poprzetykana wyczerpującymi podjazdami oraz dość trudnymi zjazdami, które wymagają przynajmniej dobrej techniki. Oczywiście na dłuższym dystansie jest tego odpowiednio więcej. Połamania kół!

Marek Gronowski, koordynator tras Poland Bike

PATRONI MEDIALNI