III ETAP LEGIONOWO

29 kwietnia (niedziela)
Park Kościuszki
Wyznacz trasę

DO STARTU POZOSTAŁO

LEGIONOWO
INFORMACJE
OPIS TRASY
PROGRAM ZAWODÓW
MAPA TRASY

LEGIONOWO – miasto zajmujące 1360 ha położonych w północnej części województwa mazowieckiego, znajdujące się 21 km od centrum Warszawy. Legionowo leży na szlakach komunikacyjnych łączących Warszawę z Gdańskiem (linia kolejowa) i Pojezierzem Mazurskim (droga krajowa nr 61). Tylko 7 km dzieli miasto od Zalewu Zegrzyńskiego - tradycyjnego miejsca wypoczynku mieszkańców Warszawy i okolic. W strukturze ekonomicznej miasta dominuje przemysł odzieżowy, spożywczy, handel i usługi. Legionowo szczyci się także bogatymi tradycjami rzemieślniczymi.

Legionowo w Internecie: www.legionowo.pl

Start i meta wyścigów oraz kolarskie miasteczko, podobnie jak rok temu, zostały zlokalizowane na przepięknym, systematycznie modernizowanym skwerze na pl. Kościuszki. Stąd dosłownie krok do Legionowskiego Lasu, który kończy się dopiero w administracyjnych granicach Warszawy. Tutaj mieści się cała runda Fan i Mini oraz początek i końcowe kilometry długiego dystansu. Pozostała, niezwykle atrakcyjna część pętli Max, to wymagająca jazda po singlach i duktach Lasów Nieporęckich. Zaliczycie wszystkie, bez wyjątku, najciekawsze elementy trasy znane z poprzednich edycji (oraz z „zimówki”).

Korekty są niby kosmetyczne, ale że „diabeł tkwi w szczegółach” dodają jeszcze nieco „smaczku”. Jedziemy prawie dokładnie tak samo, jak przed rokiem. Zgodnie z sugestiami wielu zawodników, wjazd na niemal kultowy single-track na Choszczówce, również tym razem pozostanie rozdzielony. Rosnąca frekwencja sprawiła, że sprawniejsi technicznie zawodnicy byli blokowani na wąskiej ścieżce przez tych nieco wolniejszych. Aby tego uniknąć, jako pierwsi na „singla” wjadą zawodnicy z Mini (18km), a Max dopiero po przebyciu swojego okrążenia, czyli na około 49km. Do tego czasu droga powinna być już wolna. Trasa niemal taka sama, ale ścigających się na dystansie Max czeka drobna zmiana. Mimo, że parametry trasy (dystans 64km, suma podjazdów prawie 400m) pozostały praktycznie niezmienione, to interwałowy charakter dodatkowego odcinka może niektórych mocno zaskoczyć. Będzie mała niespodzianka! Będzie po czym odpoczywać! Ale w końcu od czego jest długi weekend?

Od startu ponad kilometr asfaltowymi uliczkami osiedla Bukowiec, a później wjazd do lasu i niemal do 10 km w miarę szerokie dukty leśne. Pierwsza okazja na rozerwanie stawki nadarzy się już na 5 km, gdzie mamy spory podjazd krętym singlem przez pokaźną wydmę. Przeskok na niebieski szlak, który doprowadzi do opłotków Choszczówki - tam między 7 a 8 km kolejne urozmaicenie, czyli podjazd pod wiadukt nad torami ul. Mehoffera. Po zjeździe chwila wytchnienia na płaskim odcinku do ok. 11 km. Tuż przed rozpoczęciem 12km, szybki ok. 300m techniczny singiel. Następnie trochę urozmaicenia na nieco pofalowanym dukcie wzdłuż linii kolejowej aż do nawrotu przez pokaźne wzniesienie na 15km. Zaraz po przeskoku przez „betonkę” - rozjazd dystansów (16km).

Max jedzie na swoją rundę, a Mini od rozjazdu zaczyna najbardziej „ambitną” sekcję swojej pętli. Po kilkuset metrach wjazd na „crossowy” nasyp, króciutki przelot przez „betonkę” i zaraz po tym 3 pokaźne podjazdy wzdłuż linii energetycznych. Tak szybko mija 3km od rozjazdu, a dalej trasa wspina się na słynny już (i dla wielu dobrze znany), momentami bardzo techniczny, mocno interwałowy singiel po pagórkach, nie dający zbyt wielu okazji do wyprzedzania. Kończy się dopiero na 24km, gdzie trasa prowadzi przez prawie 3km bardziej płasko i jest czas na złapanie drugiego oddechu. Tam właśnie będzie zlokalizowany bufet dla dystansu Mini. Na ok. 27 km do pokonania „na przełajowo” przejście podziemne na stacji Choszczówka, kilometr później sympatyczna ścieżka XC, a po niej szybkie, finiszowe 3 kilometry.

Identycznie wygląda końcówka dystansu Max, lecz wcześniej zawodnicy muszą zaliczyć wielką, liczącą ponad 25km km pętlę przez Lasy Nieporęckie, gdzie teren faluje prawie bez ustanku. Runda Max uległa z pozoru drobnym korektom w stosunku do zeszłego roku, ale dzięki temu zyskała jeszcze ciut na atrakcyjności. Dystans pozostał bez zmian, jest do pokonania kilka konkretnych górek oraz technicznych zjazdów. Trasa z całkiem „ostrym pazurem”.

Zaraz po rozjeździe szybki przeskok przez ul. Strużańską (632) obok schroniska dla zwierząt, a chwilę później (17 km - Józefów) techniczny i u szczytu dość stromy podjazd uwieńczony korzeniami. Na jego szczycie skręcamy w lewo i wąską, techniczną ścieżką zjeżdżamy w dół. Krótki przeskok asfaltem przez Grudzie i na 19 km pierwszy bufet, potem płaski odcinek na „spokojną konsumpcję”, a po nim wpadamy ponownie na singla i dociskamy interwałem przez prawie 3 km. Później trochę wytchnienia na krótkim odcinku duktu po igliwiu, aby ponownie przetrenować kilka konkretnych podjazdów między 23 a 31 km. W okolicy Nieporętu wyjeżdżamy na otwartą przestrzeń, krótki kontakt wzrokowy z cywilizacją i po kilku chwilach znów znikamy w lesie. Na 33km ostra „nawrotka” pod wiaduktem w Nieporęcie, a po kolejnych 4 km interwałowej jazdy po pagórkach równie ostra, ale okraszona jeszcze krótkim, lecz ostrym, technicznym zjazdem tuż przed wiaduktem kolejowym w Wieliszewie. Tam trzeba zachować szczególną uwagę ze względu na bliskie sąsiedztwo ruchu drogowego. Od tego miejsca jeszcze ponad 9km do ponownego spotkania z dystansem Mini. Ale zanim to nastąpi, do pokonania będzie kilka wytrzymałościowych podjazdów na czerwonym szlaku wokół nieczynnej już kopalni piasku. Na 44km ponownie uzupełniamy siły na bufecie, potem przejazd przez Grudzie, skąd już niespełna 2km do powrotu na pętlę Mini, gdzie Max wreszcie wjeżdża na legendarny singiel (49km). Stąd w ślad za krótszym dystansem podążamy do mety. Na około 9km przed metą trzeci bufet, a potem z nowym zapasem sił finiszowe kilometry w jabłonnowskim lesie.

Proporcje różnych nawierzchni pozostały praktycznie bez zmian: 90% stanowią ścieżki i dukty leśne, resztę pozostałe, czyli żwir, trawa, piasek i asfalt. Ogólny charakter trasy interwałowy, czasem dość mocno, ale na legionowskim szlaku znajdziemy też sporo chwil wytchnienia, podjazdy nie są bardzo długie, podłoże dość twarde i sporo frajdy dla zawodników lubujących się w technicznych singlach. Połamania kół!

Marek Gronowski, koordynator tras Poland Bike

PATRONI MEDIALNI