VI ETAP GÓRA KALWARIA

27 maja (niedziela)
Plac Piłsudskiego, Góra Kalwaria
Wyznacz trasę

DO STARTU POZOSTAŁO

GÓRA KALWARIA
INFORMACJE
OPIS TRASY
PROGRAM ZAWODÓW
MAPA TRASY

Góra Kalwaria położona jest w centralnej części województwa mazowieckiego, w dolinie Wisły, w południowej części Kotliny Warszawskiej. Znajduje się w powiecie piaseczyńskim. Największym atutem jest jej położenie. Od granic Warszawy dzieli ją ok. 20 km. Dogodna lokalizacja na przecięciu szlaków komunikacyjnych północ-południe i wschód-zachód czyni z Góry Kalwarii miejsce interesujące zarówno dla inwestorów, jak i dla turystów. Góra Kalwaria znana jest ze swego historycznego dziedzictwa. Wśród najciekawszych atrakcji możemy wymienić unikalny w skali europejskiej układ architektoniczny miasta, które zostało zbudowane na planie krzyża bądź Zamek Książąt Mazowieckich w Czersku. Góra Kalwaria posiada także walory przyrodnicze. Na terenie gminy znajduje się m.in. Chojnowski Park Krajobrazowy, Rezerwat Łachy Brzeskie oraz liczne pomniki przyrody i malownicze otoczenie rzek (Wisła i Mała Zielona). Góra Kalwaria zajmowała w ostatnich latach wysokie pozycje w rankingach gmin przyjaznych inwestorom i środowisku. Wielokrotnie nagradzano gminę za wysokie tempo rozwoju.

Góra Kalwaria w Internecie: www.gorakalwaria.pl

Wyścig na trasie Fan wzorem lat ubiegłych poprzedzi start honorowy. Dzieci i młodzież pojadą brukiem na dół, gdzie następuje start ostry. A potem do pokonania będą ścieżki i dróżki nad Wisłą między sadami oraz skarpa wiślana. Trasa szybka, średnio wymagająca technicznie, trudna wytrzymałościowo ze względu na finiszowy, trudny podjazd brukiem ul. Św. Antoniego

Niewielkie zmiany przebiegu trasy mamy na rundzie Max, natomiast całkiem spora odmiana czeka na zawodników jadących dystans Mini. Podobnie jak rok temu Max zaliczy interwałową jazdę po pagórkach koło miejscowości Biały Ług (na zachód od Góry Kalwarii) i dodatkowo duktami leśnymi między Sułkowicami a miejscowością Obręb. Dzięki temu dodamy kilka fragmentów, które uatrakcyjnią przebieg trasy, a jednocześnie dadzą możliwość rozdzielenia peletonu przed podjazdem przy torach. Tak samo jak rok temu, przed finiszem czeka na Was kilka wymagających zjazdów i podjazdów, które będą mocnym akordem przed ostrą końcówką po bruku. Tutaj kolejność wjazdu na metę nie jest dziełem przypadku, a liczą się prawdziwe, kolarskie umiejętności i walory mtb.

Startujemy tak, jak zwykle na placu przed siedzibą Straży Pożarnej przy ul. ks. Sajny. Pierwsze kilometry będą identyczne, jak w zeszłorocznej edycji. Do trzeciego kilometra jedziemy asfaltem, który płynnie przechodzi w polną drogę. Dalsze 3km pojedziemy czerwonym szlakiem aż do torów kolejowych. Istotna zmiana nastąpi na 6km, gdzie dystanse się rozdzielą: Mini odbija w lewo, a Max jedzie prosto, aby dotrzeć do swojej pętli na Białym Ługu. W tym czasie krótszy dystans pokonuje ponad 12 kilometrów lekko pofalowanymi duktami przez lasy wokół Krzaków Czaplinkowskich. Tuż po rozjeździe (6km) wrócimy na chwilę na asfalt ul. Głównej, a następnie ul. Brzozową (droga gruntowa) wjedziemy do lasu. Na 9km przecinamy w Kalwaryjce ul. Słoneczną i od tego momentu na kolejne 9km znikamy w miejscowym interiorze. Po drodze będzie do pokonania dość zróżnicowana, chwilami technicznie wymagająca trasa: na przemian duktami, ścieżkami, czasem leśnym szutrem i przez chwilę asfaltem. Między 14 a 16km ciekawa sekcja singlem po okolicznych pagórkach (prawie 2km jazdy po garbie, gdzie teren wznosi się maksymalnie do 122m npm). Po przekroczeniu kolejnego asfaltu (ul. Brzozowa) czeka jeszcze jeden leśny fragment (ścieżką po niewielkich wzniesieniach). Ponownie wracamy do gruntowej drogi wzdłuż torowiska, ale tym razem Mini zostanie skierowane pod wiadukt kolejowy i od tego momentu wracamy północną stroną torów w kierunku Góry Kalwarii z tendencją opadającą. Na 18km powrót w okolice znane z lat ubiegłych. Kolejne kilometry w sąsiedztwie linii kolejowej, gdzie mamy permanentny kontakt z cywilizacją, ale trasa obfituje w liczne przeszkody terenowe. Potem na jakiś czas trasa nieco łagodnieje, dając możliwość złapania oddechu przed stosunkowo ciężką końcówką.

Tu zaczynają się pierwsze prawdziwe „schody”: najpierw (ok. 25km) podjazd wzdłuż torów pod drogą krajową nr 79, a później sekwencja długich i stosunkowo trudnych zjazdów i podjazdów na wiślanej skarpie. W międzyczasie przejazd przez lokalny „park XC”. Po nawrotce nad Wisłą (na 28km) niezbyt stromy, ale dość długi, niemal kilometrowy podjazd ul. Wiślaną. Po tym wszystkim (ok. 29km) Mini zrobi nawrót w dół skarpy, w kierunku mety i przed zawodnikami już tylko, dobrze znana, finiszowa wspinaczka brukiem ul. Św. Antoniego (ok. 300m).

Peleton zawodników Max po rozjeździe pokona ponad 30km mocno interwałową pętlę, gdzie nie zabraknie prawdziwych terenowych atrakcji. Będą ciężkie podjazdy, techniczne (czasem piaskowe) zjazdy, szybkie single po igliwiu, balans między błotnymi koleinami, trochę trawy, nieco szutru, czasem trawa. Raz czy dwa zdarzy się asfalt lub jego namiastka.

Uwaga! Na ok. 14km będzie do pokonania tunel pod torami (podobnie jak na Choszczówce na etapie w Legionowie), a na powrocie z sekcji „enduro” - ok.25km - oznakowany, ale niestrzeżony przejazd kolejowy. Podobnie jak w Radzyminie, widoczność w obu kierunkach na kilkaset metrów, ale dla pewności nad bezpieczeństwem będą czuwać nasze służby. Pociągi nie pojawiają się tam bardzo często, ale gdy to nastąpi ich przejazd trwa tylko od 15 do 30 sekund (warto zaczekać).

Przekraczamy tory, a zaraz za nimi mostek na rzeczce Czarna i skręcamy ostro w lewo na wał, który doprowadzi nas aż do opłotków Julianowa. Nawrót w prawo w ul. Sosnową i po nieco ponad kilometrze szutrowego ścigania, ponownie wjeżdżamy do lasu. Stąd do miejscowości Obręb czeka na kolarzy prawie 5km leśnych dróżek i duktów. Za Obrębem przecięcie ul. Dębowej, a następnie 2km aleją wśród sadów.

Po zaliczeniu swojej rundy, zawodnicy Maxa jadą w ślad za krótszym dystansem aż do opłotków Góry Kalwarii i podobnie jak Mini, tuż przed metą (350m) trzeba pokonać ciężki, brukowy podjazd ul. Św. Antoniego, którym wracamy do pierwszych zabudowań miasta. Na szczycie prawy wiraż i krótka prosta do mety.

Tym razem nie pojedziemy do Czerska, gdyż budowa obwodnicy praktycznie odcięła dojazd do zamku. Nowe przejazdy pod krajową „50” są w budowie, co dobrze wróży na kolejną edycję. Wyścig przebiega głównie szlakami turystycznymi (pieszymi lub rowerowymi), chwilami wykorzystuje też ciągi dróg publicznych w tym asfalty. Na pętli Max dłuższe odcinki po łęgach wzdłuż torów, gdzie słońce może dać się szczególnie we znaki. Trasa stosunkowo łatwa technicznie, ale wymagająca siły i wytrzymałości. W większości twarda, ale jeśli przelotnie popada pojawią się miejsca bardzo śliskie ze względu na tłuste, gliniaste podłoże. Dodatkowym utrudnieniem może być wysoka temperatura i trzeba wziąć to pod uwagę planując dystans oraz zapasy płynów.

Dobór opon. Generalnie polecam semi-slicki, ale w przypadku ewentualnego deszczu dla mniej zaawansowanych lepsze będą uniwersalne. Ciśnienie średnie nawet do wysokiego przy bardzo szerokich rozmiarach (typu 2,25) czy niewielkiej masie zawodnika.

Trasa zarówno na Mini, jak i Max jest dość twarda i szybka, co wcale nie znaczy, że łatwa, gdyż jest co jakiś czas poprzetykana wyczerpującymi podjazdami oraz dość trudnymi zjazdami, które wymagają przynajmniej dobrej techniki - oczywiście na dłuższym dystansie jest tego odpowiednio więcej. Połamania kół!

Marek Gronowski, koordynator tras Poland Bike

PATRONI MEDIALNI